Oceń nasze audycje
Jak oceniasz nasze audycje?
 

              
    Strona główna FUNDACJI

                   

 PODZIĘKOWANIA:

    
     Serwis Referencje Firm

    
     Filmy szkoleniowe Fundacja
  zrealizowała w sklepach DOMAR

 

Do radia chodzę z psem

 Do radia chodzę z psem - 30 wrzesień 2006 :: Anna Augustowska
Od kilkunastu lat głos Leszka Kopcia płynący z  anteny Polskiego Radia Wrocław gromadzi  przy radioodbiornikach  liczne grono wielbicieli nocnych audycji poświęconych muzyce.  
Tylko nieliczni ze słuchaczy wiedzą, że autor niebanalnych programów o poezji śpiewanej i piosence literackiej i turystycznej jest osobą niewidomą.

Anna Augustowska: Jak się zaczęła pańska przygoda z radiem?
Leszek Kopeć: Od słuchania. Radio to moja pasja i miłość, która trwa od najwcześniejszego dzieciństwa, kiedy to po nieudanej operacji okulistycznej straciłem wzrok. Słuchałem wtedy radia niemal cały czas. Kiedy radio milkło zaczynałem krzyczeć, kopać i się wściekać. Później jako uczeń IV klasy SP, całkiem przypadkowo zostałem zaproszony do udziału w audycji w akademickim radiu „Iglica”. Tak mi się tam spodobało, że już właściwie nie wyszedłem z radia chociaż zmieniałem redakcje; w okresie studenckim działałem w akademickim radiu krakowskiej akademii górniczo-hutniczej „Brzęczyk”. Od 17 lat czyli od 1989 roku jestem związany PR w rodzinnym Wrocławiu.
* Czy na antenie zawsze prezentował pan muzykę?
- Nie zawsze, chociaż rzeczywiście mój konik to nocne granie ze sztandarową audycją pt. „Nocna Cyganeria”. Ale mam w swoim dorobku także inne programy np. „Bliżej siebie” w czasie których poruszaliśmy tematy „podrzucane” nam przez słuchaczy: o miłości, polityce, seksie, tolerancji  itd. W audycjach dla dzieci grałem role Wiolinowego Klucznika a w magazynie wojskowym Starego Wiarusa, który prezentował różne piosenki. Miałem też program pt. „Wakacje z przygodą i biznesem” a także „Od 9 do 16”.
* Czy brak wzroku to duże utrudnienie w pracy radiowca? 
- Myślę, że od moich widzących kolegów różnie się tylko tym, że do pracy przyprowadza mnie pies przewodnik, wilczur Gaspar. W samej pracy wzrok nie ma już znaczenia. Tu trzeba umieć mówić tak aby ludzie chcieli nas słuchać, aby na nasz głos ktoś czekał, aby poczuć się dzięki temu potrzebnym. Dla mnie właśnie to jest najważniejsze.

Zanurkować
- Pod wodą jestem w innym świecie. Tam nie ma znaczenia czy umiem szybko chodzić czy nie. Wszyscy są równi, nie ma barier – mówi Krzysztof Dyś, który mimo niepełnosprawności – porażenie mózgowe – z pasją i odwagą uprawia nurkowanie.
Na co dzień pracuje jako informatyk w jednej z lubelskich  hurtowni, gdzie nadzoruje prace systemów komputerowych. – Do niedawna miałem dwie największe pasje: grafikę komputerową i fotografię. Teraz dołączyło też nurkowanie. W lecie poświęcam mu razem z moją dziewczyną Anią niemal każdą wolną chwilę. Nurkujemy w jeziorach pojezierza łęczyńsko-włodawskiego ale mamy też na koncie nurkowanie w Egipcie, wybieramy się do Chorwacji – opowiada Dyś.
Krzysztof Krakiewicz prowadzi szkolenia dla płetwonurków. – Krzysztof Dyś to mój pierwszy niepełnosprawny uczeń. Bardzo go cenię, ma wyjątkową odporność na stres i cierpliwość. Nie wpada w panikę, nie ucieka z wody a to najważniejsze przy nurkowaniu. Silna psychika i pasja! W tym umie pokonać wiele pełnosprawnych.  
AA

 
 
Fundacja Fuga Mundi Europejski Fundusz Spoeczny Unia Europejska Pastwowy Fundusz Rehabilitacji Osb Niepenosprawnych Inicjatywa Wspnotowa EQUAL